Beauty

Perfumy. Niech żyją sto lat!

Klaudia Charzyńska Klaudia Charzyńska
Zdjęcia materiały prasowe
8 stycznia 2021

Wybór ulubionego zapachu może być decyzją na długo. Dzięki przestrzeganiu kilku prostych reguł, możemy zapewnić perfumom trwałość nawet przez… kilkadziesiąt lat! Jak właściwie obchodzić się z perfumami oraz w jaki sposób interpretować to, co widzimy podczas ich przechowywania, wyjaśnia Anna Krasny-Krasińska, ekspertka z Perfumerii Quality Missala.

Najlepsze miejsce dla perfum

Producenci perfum informują zwykle na opakowaniu, że termin ich przydatności to 36 miesięcy od otwarcia flakonu. Jest to jednak data umowna, bo jak w przypadku każdego produktu kosmetycznego, należy ją oznaczyć. Jeżeli perfumy były prawidłowo przechowywane, można jednak używać nawet tych pochodzących z… XIX wieku.

Istnieje kilka podstawowych zasad, dzięki którym możemy znacząco przedłużyć życie zapachu. Przede wszystkim nie należy przechowywać ich w pomieszczeniach, w których panuje bardzo duża wilgotność lub są duże różnice temperatur. Ma to bowiem negatywny wpływ na obecne w kompozycji olejki naturalne. Należy wykluczyć zatem łazienkę, szczególnie jeśli jest mała i nie ma możliwości dobrej wentylacji.

Do przechowywania perfum najlepsza jest stała, w miarę chłodna temperatura, brak dostępu światła słonecznego lub innego źródła ciepła.

– Perfumy dobrze jest przechowywać w pudełkach, w których zostały zakupione. I najlepiej w drewnianych szafkach. Prostym, lecz ważnym rozwiązaniem jest również przeznaczenie do tego niższej półki. Jeśli flakon upadnie, minimalizujemy ryzyko stłuczenia, a tym samym obecności intensywnego zapachu w mieszkaniu przez kilka tygodni – radzi Anna Krasny-Krasińska.

Inny kolor, inna moc

Porównując perfumy mające na przykład kilkanaście lat do nowo zakupionego flakonu z tym samym zapachem, zwykle można wyczuć znaczącą różnicę. Może się wydawać, że nowy produkt jest rozwodniony i ma mniejszą moc. – Starszy zapach wydaje się mocniejszy, bo mimo szczelności atomizera, niektóre nuty mogą się ulotnić. Dotyczy to przede wszystkim nut głowy, czyli ziołowych, cytrusowych lub wodnych. Będziemy więc wyczuwać na początku nuty serca, które są dużo intensywniejsze od nut otwierających zapach. Odparować może również część alkoholu. Zakładając, że produkt jest wodą toaletową, stanie się on wówczas bardziej skoncentrowany – wyjaśnia Anna Krasny-Krasińska.

Całkowicie normalnym oraz bezpiecznym procesem jest również ciemnienie płynu, zwłaszcza w przypadku zapachów naturalnych.

– Niektóre składniki, zwłaszcza jaśmin, wanilia, cynamon czy kwiat pomarańczy, powodują z czasem zmianę koloru perfum. Z przezroczystego mogą się stać słomkowe, a nawet brązowe czy barwy koniaku. To zupełnie naturalne, wydarzy się niezależnie od nas i czynników, jakie będą działać na kompozycję – mówi ekspertka. – Jeżeli zapach będzie znajdował się w kartoniku zupełnie nieużywany, proces ten nastąpi po prostu później. W tej sytuacji może powstać dysonans poznawczy u kupujących, którzy zapamiętali ciemny płyn w testerze, zupełnie inny od tego, jaki zobaczą po zakupieniu nowego flakonu. W perfumerii mamy zwykle dużo światła, dlatego proces ciemnienia następuje bardzo szybko – dodaje. 

Czy perfumy mogą się zepsuć?

Obserwując cykl życia perfum, możemy dostrzec, jak zaczynają się zmieniać, a czasami również psuć. Zapach staje się wówczas kwaśny, dziwnie musujący, a naturalne nuty wydają się syntetyczne. Przyczyna tkwi zwykle w otwarciu. –  Podobnie jak w przypadku ryb, perfumy również psują się od głowy. Najczęściej zjawisko to dotyczy składników świeżych, zwykle stosowanych w tej części piramidy zapachowej.

Często zdarza się, że gdy nuty głowy się ulotnią, serce i baza okazują się być w porządku – mówi Anna Krasny-Krasińska. Zmiana barwy nie oznacza zepsucia perfum, ale duże znaczenie ma tutaj pochodzenie składników. W przypadku naturalnych, widoczne zmiany koloru to zwyczajny proces, lecz w kompozycji składników syntetycznych zaniepokoić może towarzysząca im mocna, wyczuwalna zmiana zapachu. – Zdarza się, że długo nieużywany zapach zepsuje się w „wężyku”, bo dociera do niego w tym miejscu więcej powietrza. Warto wówczas psiknąć kilkukrotnie w przestrzeń, a następnie zaaplikować świeże perfumy – radzi ekspertka.