Lifestyle

Natasza Kotarska W życiu warto próbować wszystkiego [WYWIAD]

Aldona Sosnowska Aldona Sosnowska
Zdjęcia Tatiana Laurencja Jachyra, Joanna Matyjek
5 kwietnia 2020

Nie zaczęło się od miłości typu coup de foudre, raczej od małżeństwa z rozsądku. Czekolada była po prostu jednym z wielu tematów autorskiej audycji, którą Natasza Kotarska prowadzi w Chili Zet. Nieoczekiwanie dla niej samej, stała się jednak pasją i dała początek nowemu etapowi w życiu. Tak powstał Dom Czekolady, w którym można kupić niszowe, kraftowe tabliczki, również o wyjątkowo zaskakujących smakach.

Natasza, wiesz, że łączą nas co najmniej dwie rzeczy?

Tak. (śmiech) Tego samego dnia obchodzimy urodziny i obydwie kochamy czekoladę.

O tym, które to urodziny, rozmawiać nie będziemy. Wyłącznie o czekoladzie. Skąd się wzięła Twoja miłość do niej?

(śmiech) W moim przypadku, niedawno to zrozumiałam, to była częściowo miłość z rozsądku. Jako dziennikarka, sama dobrze o tym wiesz, co chwilę interesujesz się nowymi tematami, odkrywasz nowe rzeczy. I z czekoladą było podobnie. Po prostu temat ten pojawił się w moim życiu zawodowo To nie było tak, że ja od zawsze kochałam czekoladę i nie mogłam bez niej żyć.

Trudno mi w to uwierzyć, wiedząc, jak emocjonalnie potrafisz o niej opowiadać. (śmiech)

Ja w ogóle nie za bardzo lubiłam słodycze, jeśli już to czekoladowe najmniej. Czekolada przyszła do mnie jako temat dziennikarski, który miałam zrealizować w radiu. I okazało się, że nie ma w Polsce eksperta, z którym mogłabym porozmawiać na ten temat. Stwierdziłam więc, że sama się przygotuję. A kiedy zaczęłam czytać o czekoladzie, pomyślałam, że to jest tak szlachetny produkt, tak niezwykła roślina o tak starej historii, że ktoś powinien się tym u nas zająć. (śmiech)

Kiedy odkryłaś czekoladę?

Dwa lata temu. Zaczęłam zgłębiać ten temat coraz intensywniej, kupiłam mnóstwo książek – a ponieważ w Polsce ich nie ma, przy okazji wszystkich zagranicznych podróży pierwszą rzeczą, którą robię jest przeczesywanie księgarń w poszukiwaniu książek na ten temat.

Czym czekolada cię zaskoczyła?

Tym, że jest podobna do wina. Ziarna kakaowca podobnie jak winogrona wpływają na smak czekolady, w zależności, z jakiego szczepu pochodzą. Zresztą pojawił się niedawno taki trend, by na opakowaniu czekolady podawać rocznik – zbiór ziaren z 2017 r. będzie się różnił od zbioru w 2018 czy 2019. Ta sama czekolada, jeżeli jest zrobiona z ziaren z tej samej plantacji, w każdym roku może smakować trochę inaczej. Jest niepowtarzalna podobnie jak wino, i to jest niezwykłe.

Rozsmakowałaś się w niej?

Tak. Najpierw podchodziłam do niej analitycznie, ale okazało się, że to fajny produkt do analizy sensorycznej. Na pewno jest bardzo sexy. (śmiech) Czekolada biochemicznie ma taki skład, że poprawia nam nastrój. Poza tym smak czekolady poznajemy, gdy jesteśmy mali i miłe jest to, że wiążą się z nią nasze pierwsze, przyjemne wspomnienia.

Chyba dlatego właśnie tak kocham czekoladę.

Ja teraz też, od czasu gdy odkryłam dobrej jakości, kraftowe. Mówimy czasem o czekoladzie gorzkiej jako dobrej czekoladzie. Tymczasem czekolada ciemna, bo tak się w sumie powinno ją określać, z dużą zawartością kakaowca, nie musi być gorzka. To mit, który należy w końcu obalić. Nasza niewiedza na temat tego wyjątkowego produktu sprawia, że zrobiliśmy z niego fast-food. Często też zjedzenie nawet małego kawałka traktujemy jak „grzech” – np. wtedy gdy się odchudzamy.

Zgadzam się, to chyba najgłupsza rzecz, jaką można w takich sytuacjach powiedzieć. Od zjedzenia jednej czy dwóch kostek czekolady nikt jeszcze nie przytył. Najważniejsza jest jej jakość.

Oczywiście, dobrej jakości czekolada nie ma w składzie dużo cukru, nie ma też żadnych dodatkowych olejów. Porównując Polskę do Wielkiej Brytanii, Francji czy innych krajów europejskich, nawet Stanów Zjednoczonych – my z naszą wiedzą na temat czekolady jesteśmy daleko za nimi. Postanowiłam zgłębić temat i wyjechałam do Londynu do International Institute of Chocolate and Cacao Tasting. Dopiero tam przekonałam się, jak niezwykły jest świat czekolady. Czeka mnie jeszcze drugi etap nauki, który odbywa się w Peru – to jest część związana z uprawą, poznajesz krzewy, ziarno itd. Im bardziej poznaję czekoladę, tym bardziej ją kocham i tym bardziej wydaje mi się niezwykła.

Czy czekolada zmieniła twoje życie?

Na pewno. Wiesz, ja bardzo długo szukałam w życiu czegoś, co mogłabym choć trochę nazwać swoją pasją. I zawsze było dla mnie problemem to, że na niczym nie mogę skoncentrować się dłużej. Miałam mnóstwo zainteresowań, co się zresztą w dziennikarstwie fajnie sprawdzało, bo lubiłam odkrywać nowe tematy.

Typowa dziennikarka. (śmiech)

Interesowałam się wszystkim po trochę. Przy niczym nie umiałam się dłużej zatrzymać. Dopiero czekolada to sprawiła. Jest tematem tak nieodkrytym, tak niezwykłym – poczułam się w nim bezpiecznie. Chociaż wszyscy mi mówią, że nie wyglądam na osobę, która jada dużo czekolady, ale właśnie chodzi o to, że można. (śmiech)

Pod warunkiem, że nie jada się czekolady wyprodukowanej ze słabej jakości ziarna kakaowego, która zawiera dodatkowo olej palmowy, mnóstwo cukru i innych niepotrzebnych składników, stanowiących wypełniacz.

Tak, staramy się jeść dobrej jakości jajka czy mięso, a do jakości czekolady zazwyczaj nie przywiązujemy już takiej wagi.

Która czekolada jest twoją ulubioną?

Bardzo lubię czekolady, które mają aromat owocowy. Dają go np. ziarna pochodzące z Madagaskaru, z uprawianego tam szczepu trinitario. To niezwykłe, gdy możesz zjeść czekoladę o smaku wiśniowym bez dodatku wiśni. Bardzo to lubię. Ale szukam też innych, bardziej wyrafinowanych smaków – aromatów tytoniu czy skóry. Niektórzy moi znajomi żartują, że to jest taki trochę Tom Ford w świecie czekolady – tak intensywne aromaty i tak charakterystyczne, że nie da się takiej czekolady jeść codziennie. Degustatorsko jednak są niezwykłe, bo mają wiele warstw. Podchodzę do tego wszystkiego z ciekawością dziecka.

Często obawiamy się zaskakujących, nieoczywistych smaków.

To prawda, spróbowanie czekolady o ziemistym, trudnym smaku może być bardzo ciekawym doświadczeniem. To jest tak odmienne od tego, czego spodziewamy się po czekoladzie. Myślę jednak, że to przełamywanie się, poznawanie trudnych smaków, daje nam odwagę do poznawania życia w ogóle. Mamy większą łatwość do podejmowania trudniejszych decyzji, do testowania życia trochę bardziej. Bo z jednej strony mamy w sobie mniej lęku, a z drugiej – bardziej analitycznie podchodzimy do różnych sytuacji.

Mówisz to na podstawie własnych doświadczeń?

Własnych też. Obserwuję również reakcje ludzi, którym opowiadam o czekoladzie i którzy obawiają się spróbować np. tej o smaku grzybów. A kiedy się przełamią, mówią: „Wow, to jest niezwykłe! Nie spróbowałabym, gdybyś mi nie zasugerowała”. I to doświadczenie, co przyznają po jakimś czasie, sprawia, że spróbowali innych zestawień smakowych, odważniej gotują, ale też odważniej robią w życiu inne rzeczy.

Jesteś ciekawa świata?

Od kiedy zajmuję się czekoladą, jestem bardziej analityczna.

Życie dzięki temu jest bogatsze?

Absolutnie tak. Kiedyś bardzo rygorystycznie podchodziłam do sposobu odżywiania, wykluczając z diety mnóstwo produktów. Teraz jedzenie traktuję z ciekawością. Chętniej próbuję nowych potraw, przyglądam im się, wącham, zastanawiam się, co jest w środku. I teraz myślę też, że nie ma takich rzeczy i takich smaków, których bym nie spróbowała.

Masz swój własny sposób jedzenia czekolady?

Trzeba poświęcić jej przede wszystkim uwagę. Zatrzymać się. Nie myśleć, o tym, co było – nie myśleć o tym, co będzie. Skoncentrować się na tym, co czujesz, kiedy czekolada rozpuszcza się w ustach. A kiedy dodatkowo zamkniesz oczy, zasłonisz uszy, dopiero wtedy czujesz, co tak naprawdę ten kawałek czekolady ma ci do zaofiarowania.

Codziennie znajdujesz czas na smakowanie czekolady w ten sposób?

Oczywiście, że tak (śmiech).

Masz ulubioną porę?

Około południa. Niektórzy degustatorzy twierdzą, że idealne są poranne godziny, ale ja myślę, że jesteśmy wtedy zbyt głodni. Wszystko nam wtedy smakuje o wiele bardziej, dlatego ja jadam czekoladę po śniadaniu. I zamiast kawy. Mocna kakaowa czekolada też zawiera kofeinę, ale pobudza w przyjemniejszy sposób niż kawa.

Jaki smak czekolady był dla ciebie dotychczas największym zaskoczeniem?

Porcini – czekolada z grzybami. Nie sądziłam że to może być tak doskonale zbalansowany smak. połączenie grzybów i czekolady wydawało mi się abstrakcyjne. Tymczasem kombinacja tych smaków jest tak niesamowita, że trudno o niej zapomnieć.

Trzeba jedynie pozbyć się uprzedzeń.

Tak! To pokazuje, że w życiu warto wszystkiego próbować. Myślę, że dużo rzeczy może się wtedy wydarzyć. Najlepiej zacząć od… czekolady.


Współpraca