Lifestyle

Michał Missala Mam świadomość własnych ograniczeń [WYWIAD]

Aldona Sosnowska Aldona Sosnowska
Zdjęcia archiwum prywatne
7 września 2020

Jego nazwisko kojarzy się przede wszystkim z siecią niszowych butików Perfumeria Quality Missala, ale też coraz częściej… ze sportem. Od kilku lat Michał Missala trenuje bieganie i z sukcesami startuje w biegach OCR – otrzymał kwalifikację do mistrzostw Europy i świata w tej dyscyplinie. Wszystkie te osiągnięcia jednak traktuje jak wartość dodaną do wspólnego, aktywnego spędzania czasu z rodziną.

Co dla ciebie było impulsem, by zacząć biegać?

Trochę się wkręciliśmy rodzinnie w biegi OCR. To jest połączenie biegania z pokonywaniem przeszkód, co wymaga zręczności i wytrzymałości. I na początku bieganie było tylko dodatkiem do innych ćwiczeń, ale stopniowo robiło się go coraz więcej. Także ostatnio stwierdziłem, że trochę przesadziłem w drugą stronę (śmiech) i staram się oba aspekty treningu jakoś zrównoważyć.

Dlaczego akurat OCR? To bardzo wymagający sport.

Namówili mnie mój brat i jego żona. Najpierw wystartowali w Runmagedonie – zaczęli od Intro, potem zrobili Rekruta i zaczęli przygotowywać się do kategorii Classic, czyli biegu na 12 km. I wtedy stwierdziłem, że wystartuję z nimi. Spodobało mi się. Z czasem wciągnęliśmy w to też nasze 15-letnie dzieciaki: Magdę – córkę mojego brata, oraz Andrzeja – mojego syna.

Andrzej, Magda, Mateusz i Michał, bieg Vikings Run w Smardzewicach, wrzesień 2019

Udało wam się to bez specjalnego nakłaniania?

Bardzo im się to spodobało. Magda jest bardzo systematyczna w treningach, natomiast Andrzej podchodzi do nich raczej spontanicznie. Trenujemy w grupie Power Training, którą prowadzą trenerzy przygotowania motorycznego Magda Jaskółka i Piotr Tartanus. Nie zawsze jednak udaje mi się na nie dotrzeć, bo odbywają się przeważnie na Polach Mokotowskich, a to dość daleko od mojego domu. Chodzę też na treningi street workout. Wczoraj poszedłem właśnie po dłuższej przerwie i dzisiaj jestem cały obolały. (śmiech) Street workout trenuję teraz w takiej nieformalnej grupie, kiedyś chodziłem na zajęcia zorganizowane. Czasami też trenuję sam – w ogrodzie przy domu mam taką specjalną konstrukcję do ćwiczeń.

Uprawianie sportu wspólnie z dzieckiem, wiem to z własnego doświadczenia, buduje wyjątkową więź. Zgodzisz się?

Tak, to ważne zwłaszcza w tym trudnym okresie nastoletnim, kiedy dziecko chce jak najszybciej wyswobodzić się spod kurateli rodziców. I kiedy istotne dla dziecka staje się też, żeby być w czymś od rodziców lepszym. A nastolatek osiąga określone cele sportowe o wiele mniejszym wysiłkiem niż osoba w moim wieku.

Michał z synem Andrzejem podczas OCRWC 2019 – Mistrzostw Świata w Biegach Przeszkodowych w Londynie, październik 2019

Co ci dają regularne treningi?

Dobre samopoczucie – na pewno. Od kiedy więcej ćwiczę i zacząłem trenować street workout, a potem OCR przestał boleć mnie kręgosłup. Mam dużo energii. I mogę jeść dowolnie dużo. Wszyscy są przekonani, że jestem szczupły, bo pilnuję diety. A ja odżywiam się wbrew wszelkim regułom – zdarza się, że w ciągu dnia nie mam czasu na jedzenie. Siadam do stołu o 23.00, 24.00 i potrafię wtedy zjeść kilkanaście kanapek z masłem orzechowym.

Współprowadzenie Perfumerii Quality Missala zajmuje ci mnóstwo czasu. Wiąże się też z częstym podróżowaniem. Jak udaje ci się łączyć pracę ze sportową pasją?

Bywa różnie. Jeśli pracy jest więcej, to wiadomo, że jakiś nawet zaplanowany trening wypadnie. Ale w miarę możliwości staram się go nadrobić. Czasami wychodzę biegać bardzo wcześnie, o 6.00-7.00 rano, ale na przykład przedwczoraj dopiero o 22.00. Ponieważ biegam po lesie, to kiedy robię to o tak późnej porze, zawsze po ścieżkach, które dobrze znam. A jeśli chodzi o podróżowanie, to oczywiście jest ich teraz mniej. Kiedyś jednak wybijały mnie ze sportowego rytmu, ponieważ zawsze były bardzo intensywne. Na szczęście krótkie, trwały zazwyczaj 2-3 dni. My podczas wyjazdów służbowych, z uwagi na życie rodzinne, zawsze staraliśmy się odbyć maksymalną ilość spotkań w jak najkrótszym czasie. Nigdy więc nie było możliwości, aby przy okazji pobiegać gdzieś w nowym miejscu. Ale zdarza się to podczas wyjazdów prywatnych. W zeszłym roku na przykład, podczas wakacji w Szkocji, ostatniego dnia tuż przed wylotem pojechaliśmy z synem na trening miejscowej grupy OCR.

Spontanicznie podchodzisz do sportu.

Trochę tak, ale z tyłu głowy zawsze jest myśl, że jeśli ukończymy jakiś bieg z dobrym wynikiem, to da nam on kwalifikacje do mistrzostw Europy czy świata, a i podium coraz częściej bywa w naszym zasięgu. Czasem start w zawodach planujemy z wyprzedzeniem, ale zdarza się też, że decyzja zapada w ostatniej chwili. Ostatniej zimy, jadąc na narty do Austrii dowiedzieliśmy się, że w czeskim Brnie jest akurat bieg Spartan Race. I wystartowaliśmy w nim.

Czy masz wyznaczony jakiś cel?

Moim celem jest to, żeby być coraz lepszym. W zeszłym roku najtrudniejszym technicznie biegiem były Mistrzostwa Polski w biegach przeszkodowych. Wtedy w mojej grupie wiekowej dokonała tego tylko jedna osoba. W tegorocznej edycji w Rybniku pokonałem wszystkie przeszkody na trasie i oba biegi ukończyłem z kompletem opasek i niezłym wynikiem. To był mój główny cel, ponieważ kwalifikację do najbliższych mistrzostw Europy i świata już miałem. Ja uprawiam sport przede wszystkim po to, żeby dobrze się czuć i mieć energię oraz przyjemnie spędzać czas razem z rodziną. A jeśli przy okazji odniosę jakiś sukces, to będzie wartość dodana. Bardziej tak do tego staram się podchodzić. Nie chcę mieć wyłącznie nastawienia na sukces sportowy, bo mam też świadomość własnych ograniczeń – nie jestem i nigdy nie będę zawodowym sportowcem.

Rodzina to siła! III Mistrzostwa Polski Biegów Przeszkodowych, Rybnik, wrzesień 2020

Lubisz wyzwania?

Lubię. Lubię też nowe rzeczy, dlatego podobają mi się biegi z przeszkodami. Nudziłoby mnie bardzo bieganie po bieżni. Natomiast bieganie po lesie mi się podoba, bo taką trasę można modyfikować – raz pobiec w jedną stronę, raz w inną. Poza tym o różnych porach dnia (i nocy) ta sama ścieżka wygląda zupełnie inaczej. Dzięki temu nie nudzisz się bieganiem.


Współpraca