Lifestyle

Berlin. Wolność bez granic

Piotr Sternal Piotr Sternal
28 kwietnia 2020

Każde miasto, przynajmniej w założeniu, ma swoją definicję. Paryż jest stolicą mody, Londyn stolicą biznesu, a Lizbona miastem nostalgii. A jaki jest Berlin? Zimą wydaje się być przytłaczający, betonowy i ciężki. Uderzający w twarz mroźnym wiatrem, który z łatwością szaleje na szerokich ulicach. A latem, gdy słońce wisi wysoko na niebie, a skumulowana energia nagle rozlewa się na ulice? Otóż Berlin latem jest… niedefiniowalny i przyprawia o zawroty głowy…

Rowerowy zawrót głowy

Berlin jest jednym z najbardziej przyjaznych rowerzystom miast w Europie. Liczne ścieżki rowerowe i wydzielone na ulicy pasy sprawiają, że przejażdżka rowerem jest samą przyjemnością. Coraz więcej hoteli oferuje możliwość wynajęcia rowerów na godziny, a w każdej dzielnicy można znaleźć wypożyczalnię jednośladów. Ja jednak wybieram inną, najprostszą i najtańszą opcję – rower miejski. W Berlinie działa doskonale rozwinięta sieć rowerów miejskich, w tym znany w Polsce NextBike. Jeśli macie więc aplikację na swoim telefonie, bez problemu wypożyczycie rower. A wtedy… miasto jest wasze! Rowery tej sieci można oddać w dowolnym miejscu, bez konieczności odstawiania ich na stację rowerową, co sprawia, że w zasadzie możliwości są nieograniczone.

Kolorowy zawrót głowy

Jako entuzjasta murali i sztuki ulicznej uważam, że obok Londynu, Berlin to najbardziej kolorowe i zróżnicowane pod tym względem miasto Europy. W każdej dzielnicy znajdziemy murale czy kolorowe wlepki. I to nie byle jakie, bo prosto od najważniejszych i najbardziej uznanych artystów w tej dziedzinie: Fin Dac, Cranio, ROA czy D*Face. Dwa osobliwe miejsca musi odwiedzić każdy, kto kocha ten rodzaj sztuki. Pierwszym jest ulica Bülowstraße. Niemal na całej jej długości, po obu stronach, znajdziemy zarówno ogromne ścienne malowidła, jak i mniejsze prace, ukryte w różnych zakamarkach. Najlepiej przejechać tę ulicę wspomnianym rowerem, by na samym jej końcu dotrzeć do parku, o którym napiszę później. Drugim miejscem, jest znajdujące się przy Schröderstraße 11 podwórko. Nie dość, że jest ono wypełnione kolorowymi wlepkami, plakatami i muralami, to znajdziemy tu również kilka ciekawych miejsc, by wypić zimne piwo. Przykładowo: Cafe Cinema – bar, w którym ścianka działowa między kabinami w toalecie, wykonana została ze starych, podświetlanych klisz z bajkami.

Sportowy zawrót głowy

Niedziele w Niemczech, podobnie jak w Polsce, są wolne od handlu. Berlińczycy w upalne, letnie niedziele spędzają czas na powietrzu, gdyż mają do tego doskonale przygotowaną infrastrukturę. Liczne outdoorowe siłownie i boiska przyciągają tłumy ludzi. Moim ulubionym miejscem na aktywne spędzanie czasu oraz łapanie opalenizny jest znajdujący się na końcu wspomnianej wcześniej Bülowstraße, Park am Gleisdreieck. Park jest rozległy i położony tuż obok dwóch stacji metra, więc jeśli ktoś nie zdecyduje się na jazdę rowerem, może dotrzeć komunikacją miejską, która w Berlinie niestety do najtańszych nie należy. Obok parku można pograć w siatkówkę plażową, na jednym z 61 boisk należących do Beach 61. Znajdziemy tutaj również wypożyczalnię piłek, bary i restauracje oferujące wyśmienite jedzenie. Wstęp na teren jest bezpłatny, podobnie jak korzystanie ze stolików, hamaków i ławek.

Kulturowy zawrót głowy

Oprócz licznych muzeów czy teatrów, Berlin jest miastem z ogromną liczbą księgarń. Do jednej z najbardziej znanych należy zaliczyć znajdującą się przy Schlüterstraße 39 – TASCHEN Books. Tu znajdziecie albumy poświęcone sztuce, fotografii i designowi. Kolejnym miejscem jest ogromna księgarnia mieszcząca się tuż obok Instytutu Polskiego w Berlinie – Buchhandlung Walther Konig. Jeśli chodzi natomiast o kupno magazynów o modzie, kulturze, sztuce i fotografii, to najlepszym miejscem jest znajdująca się przy Auguststraße 28 – Do you read me? Ale kultura to nie tylko książki czy sztuka uliczna, ale także ludzie. A jeśli chodzi o najbardziej zakręcone i magiczne kulturowo miejsce, to nie ma lepszego od dzielnicy Kreuzberg. Zamieszkana jest przez studentów, artystów i w głównej mierze mniejszości etniczne, co nadaje jej miano multikulturowego tygla. To tu znajdziemy najlepsze hinduskie jedzenie, wypijemy kraftowe piwo w jednym z barów, poczujemy zapach trawki palonej w podwórkach, a wieczorem trafimy na spontaniczny koncert niszowego i nikomu nieznanego zespołu. Jeśli wesoły i roześmiany wieczór, to tylko na Kreuzbergu!

Dziejowy zawrót głowy

Każdy, chociaż szczątkowo słyszał i wie o dziejach Berlina. O podziale murem, o jego upadku, o czasach, które najlepiej by było, gdyby nigdy się nie wydarzyły, a już na pewno nie wróciły. Ale Berlin to nie tylko historia polityczna i ekonomiczna. To także ogromna historia architektoniczna! W przypadku odkrywania architektonicznych pereł Berlina, kolejny raz warto przemyśleć poruszanie się na rowerze. Z wagoników metra, pod ziemią, niewiele zobaczymy, choć same stacje i ich kolorowe kafle są już uznawane za sztukę same w sobie. Podczas rowerowej przejażdżki warto mieć oczy szeroko otwarte. Tym sposobem zobaczyć możemy na przykład modernistyczny Shell-Haus, znajdujący się przy Reichpietschufer Strasse. Budynek ten znalazł się nawet swego czasu na znaczkach pocztowych, jako flagowy budynek modernizmu. Jeśli modernizm to także budynek mieszkalny w kształcie podkowy, w dzielnicy Britz. Budynek ten, od lipca 2008 roku wpisany jest na listę dziedzictwa UNESCO. Do moich ulubionych miejsc należy natomiast Karl-Marx-Alle, ciągnąca się na ponad dwa i pół kilometra, i szeroka na prawie sto metrów aleja. Potężne budynki zdają się górować nad ulicą, kryjąc w swoich wnętrzach obszerne mieszkania z wysokimi sufitami i wielkimi oknami. A moja fantazja błądzi po tych wnętrzach i historiach schowanych za grubymi murami. Przy Karl-Marx-Alle znajdziemy też Kino International czy BBC Kongresshalle, zaprojektowaną przez Hermanna Henselmanna.


Berlin latem. Berlin zimą, jesienią i wiosną. Berlin. Berlin jest idealnym miastem przez cały rok. Może właśnie brak możliwości zdefiniowania tego miasta, jest jego definicją? Lubię lato w mieście, o wiele bardziej niż nad morzem, czy w górach. Może to dziwne, ale podróże do dużych miast zawsze działają na mnie kojąco. Pobudzają wyobraźnię, dają możliwość poznania nowych ludzi, smaków, czy sztuki, na którą nigdy wcześniej nie zwróciłbym uwagi. Lubię gubić się w kolejnych uliczkach, wchodzić na podwórka, czy szukać wejść na otwarte dachy, by zobaczyć coś więcej, coś innego, coś co napędza miasto. Berlin jest właśnie tym wszystkim. Mieszaniną energii, kultury, designu, nostalgii i tajemnicy. Miastem tak przyciągającym, że trzeba tu wracać tylko po to, by znów się w nim zatracić i odkrywać je na nowo. A nie ma lepszej pory, niż lato.


Współpraca